Przeczytałem ten temat z dużym zaciekawieniem i jako zagorzały fan gore texowych pro shell'i, doszedłem do wniosku, że podzielę się swoim doświadczeniem w w/w temacie i obalę kilka mitów, które tutaj powstały.
Poza jazdą na blacie również sobie troszku łazikuję przez cały rok, czy to po górach, lasach, nadrzeczach, czy innych dzikich terenach na terenie naszego kraju i za granicą. Aby postronny czytelnik miał jakieś odniesienie, to może określę to troszkę w moim przypadku. Zbierając to do kupy będzie to kilka miesięcy spędzonych poza cywilizacją, na łonie przyrody w skali roku. Dlatego wyposażenie, które ze sobą taszczę, musi spełniać moje wyśrubowane wymagania, być lekkie i niezawodne. Jestem drobnej budowy, ważę 61-63kg i taszczenie 20kg robi na mnie o wiele większe wrażenie niż na słusznej budowy chłopie ważącym 100kg. Wynika to z proporcji.
Zacznijmy od tego co to jest ten gore tex. Jest to odporny na rozdarcia i przecięcia materiał, składający się z powłoki DWR (Durable Water Repellency) na zewnętrznej części oraz laminatu pokrytego membraną od wewnętrznej strony. Membrana posiada na swojej powierzchni mikropory (ponad miliard na cm2) przy czym pory te są kilkanaście tysięcy razy mniejsze niż cząsteczka wody, a kilka set razy większe od cząsteczki pary. Co w praktyce pozwala na wyrzucanie potu na zewnątrz przy blokowaniu wody oraz wiatru z zewnątrz. Dlaczego to takie ważne? Wie każdy, kogo dopadła zmieć śnieżna powyżej 1200m n.p.m, przy sile wiatru około 30-35m/s i wcale nie przy wielkim mrozie. Ci, którzy nie mają takiego przeżycia za sobą, niech uwierzą na słowo, że przysłowie "przemarznąć do szpiku kości" w takich warunkach przestaje być jedynie przysłowiem. Gwałtowne wychłodzenie organizmu w górach bywa śmiertelnie niebezpieczne, a składają się na to przede wszystkim wiatr, woda i niska temperatura. Góry są piękne, kochamy je, ale są dynamiczne, bardzo zmienne i trzeba brać to zawsze pod uwagę. Będziesz miał słońce, a w przeciągu 5min, zamieć, ulewę itp. Dlatego wychodząc trzeba być przygotowanym i mieć odpowiednią odzież.
Gore texy dzielimy na dwu lub trój warstwowe, pro, soft, active shelle. W praktyce oznacza to, że możemy mieć np. lżejszą membranę o lepszych parametrach oddychalności, ale mniejszą odpornością na uszkodzenia lub odwrotnie. Bardziej pancerną odzież przy lekko pogorszonych parametrach oddychalności. Gore tex charakteryzuje się najwyższą oddychalnością i najwyższą nieprzemakalnością z dostępnych aktualnie na rynku membran. Jest to zazwyczaj powyżej 30k.
W tym poście oprę się na kurtkach membranowych trzech firm i w zasadzie na tą chwilę jedynych, które w moim subiektywnym odczuciu i doświadczeniach są warte uwagi na rynku (zaznaczam, że nie jestem dystrybutorem, sprzedawcą itp. Jestem użytkownikiem - konsumentem, jak Wy, który wydaje na te produkty ciężko zarobiony szmal). Mammut, Tilak, Arcteryx. Najwięcej lat katowałem Tilaka model Raptor, bardziej pancerna wersja, doskonale nadająca się i na piesze wymarsze, jak i do jazdy na desce. Posiada fartuch śnieżny, jest świetnie skrojona i bardzo wytrzymała. Aktualnie ze względu na nieładne zachowanie marki Tilak podczas reklamacji (szczegóły mogę podać gdyby ktoś ciekaw i warto poznać przed zakupem produktów tej marki) przesiadłem się na markę Arcteryx i nie sądzę by się coś zmieniło w przyszłości w tym temacie. Co istotne Arcteryx daje dożywotnią gwarancję na swoje produkty, Tilak np. 4 lata. Z tej marki mam Alfę LT, czyli jedną z najlżejszych na świecie membran gore texowych. Świetnie skrojona, doskonała na podejścia, wycieczki itp. Nie nadaje się do jazdy, ponieważ nie takie jej przeznaczenie. Nie ma fartucha śnieżnego, przez co jadąc podwija nam sie dół do góry i po zjeździe okazuje się, że góra, kaptur - jest fantastycznie, a resztę mamy zwiniętą pod pachami

wynika to z jej kroju, który skrojony jest tak, by dać maximum komfortu przy zastosowaniu uprzęży alpinistycznej i podejściach. I w tej roli jest idealna. Ale Arcteryx oferuje wiele innych modeli, w tym przeznaczonych do zabawy na śniegu. Np. mój przyjaciel objeżdza model Rush tej marki.
Kupując membranę gore tex pamiętajcie, że to kurtka, która nie grzeje (chyba, że kupicie model z ociepliną puchową, corloft lub inną). Sama membrana nie daje ciepła, chroni przed wiatrem i wodą, dba byśmy się nie zagotowali. Więc pod membranę zawsze trzeba wrzucić warstwę lub warstwy, w zależności od pory roku, by było komfortowo i ciepło. Co ważne, jeżeli chcesz by Twoja membrana działała wydajnie i odczuwać komfort, bez względu na panujące na zewnątrz warunki, wszystkie warstwy również muszą być oddychające. I tak poczynając od bielizny, termoaktywna lub termiczna, pierwszej warstwy jak np. powerstreche i kolejnych np. polarów itd, itd. Każdy chyba wie, jak fantastyczny kompresik robi na spoconym ciele bawełna?

membrana sobie z tym nie poradzi, bo zatrzymasz wilgoć przy ciele. Nawet jak kolejne warstwy są oddychające. Kolejnym warunkiem by membrana działała jak należy jest jej odpowiednia konserwacja. Membrana nie może być brudna. Tutaj pada mit o tym, by nie prać lub nie prać jak najdłużej. Nie tylko dlatego, że w przypadku jasnych kolorów wyglądamy nieestetycznie i niechlujnie. W przypadku, gdy membrana jest brudna powłoka DWR przestaje istnieć, czyli woda nie perli się na kurtce, a wsiąka w laminat, a membrana przestaje oddychać, bo pory zapchane są solą, tłuszczem i brudem z naszej skóry, składniki, które wydalane są z potem. Brudna membrana działa tak: z zewnątrz nasiąka, co drastycznie pogarsza jej właściwości oddychające, a wewnątrz pot nie mogąc się wydostać przez zapchane pory osiada na ściankach i się skrapla. Czyli równie dobrze możemy zarzucić na siebie gumową płachtę. Sauna gwarant w jednym i drugim przypadku. Ja swoją odzież gore tex piorę i zabezpieczam po każdym! powrocie z wyjazdu. Pranie membrany jednak nie jest takie proste, bardzo łatwo ją uszkodzić lub zniszczyć, co nie jest widoczne na pierwszy rzut oka, ale za to od razu odczuwalne w działaniu, a raczej jego braku. Jak i w czym w takim razie prać i zabezpieczać by odzież była zawsze w najlepszej kondycji?
Przede wszystkim do membran nie można używać proszków ani płynów do płukania. Membrana jest bardzo wrażliwa na zmiękczacze i jeżeli wypraliście membranową odzież w tradycyjny sposób to Wasza membrana właśnie popłyneła odpływem w świat, a samą odzież możecie wyrzucić. Często jest to widoczne gołym okiem po praniu kiedy membrana wyschnie, ma od środka łupież, łuszczy się. Tak, tak. Jeżeli znasz ten widok to właśnie spieprzyłeś sobie odzież i możesz ją wyrzucić lub zostawić by cieszyła oko i iść po nową. Do prania używamy najzwyklejszego szarego mydła w postaci płatków (szare mydło Jeleń tarkujemy na drobnej tarce i mamy płatki) lub używamy płynnych preparatów do membran gore tex, które nie są niczym innym jak szarym mydłem w płynie właśnie. Szare nie widnieje tutaj przez przypadek. Inne mydła się nie nadają przez dodatki zmiękczające, zapachowe itp, które wypłuczą Twoją membranę jak wodospad Niagara. Ja osobiście używam płynów. Z płatkami łatwo przesadzić, przez co później musimy płukać po kilka razy membranę. Jak przesadzimy to zostaną zacieki i pory się zapchają. Wygląda to mało estetycznie i membrana dalej nie działa należycie. Płyn łatwo dozować, dobrze czyści (używam środków Toko i Granger's - polecam zrzucić się w 2-3 osoby i kupować pojemności hurtowe, tzn. np. litrowe, wychodzi o wiele taniej

). Jeżeli Twoja membrana ma miejscowe, silne zabrudzenia to należy w pierwszej kolejności zwilżyć letnią wodą to miejsce, kapnąć kropelkę, dwie płynu i chwycić szczoteczkę. Małymi delikatnymi ruchami szorujemy by usunąć punktowe, mocne zabrudzenia. Szczotka powinna być bardziej miękka niż twarda, druciaków drażniących skóre, po przejechaniu po niej unikamy. Dlaczego? Bo szare mydło, czy to w płatkach, czy to w płynie, jest delikatne i prawdopodobnie nie doczyści w normalnym cyklu prania w tych miejscach Twojej odzieży. Jeżeli ten temat macie za sobą to przechodzimy do przygotowania pralki. Tak, nie żartuję

pojemnik wsadowy wyciągamy i myjemy do czystego plastiku z pozostałości proszku i płynu do płukania. Samą pralkę włączmy na płukanie, bez prania, by wypłukać resztki z przewodów i bębna. Jeżeli pralka już przygotowana, a odzież wstępnie przeprana, to zapinamy wszystkie kieszenie i zamki, zaklejamy rzepy rękawów, ale na luźno, nie ściskajcie ich jak przy noszeniu, bo się nie dopiorą. I wkładamy do pralki swoją odzież. Co ważne nie pierzcie więcej niż dwie sztuki odzieży na raz w jednym cyklu. Ciuchy się nie dopiorą, będą sobie przeszkadzać i działać na siebie podczas prania dużymi siłami, a uwierz mi, Twoja membrana tego nie lubi i nie chce. Po włożeniu do pralki, bezpośrednio do bębna, na pranie wlewamy odpowiednią ilość preparatu (jak na opakowaniu, zazwyczaj zależne od poziomu twardości wody w Twoim rejonie). Ustawiamy cykl tkaniny delikatne, syntetyczne, temperatura 40 stopni C w przypadku gore texu i często 30 stopni C w przypadku innych membran (szczegółowe info macie na metce lub otrzymacie od producenta / sprzedawcy). Najlepiej bez wirowania lub jeżeli nie masz takiego programu i Twój automat sam ustawia wirowanie przy delikatnym trybie, to zrób to jak na najniższej prędkości obrotowej. Znowu chodzi o skrecanie, ściskanie membran podczas tej procedury i działające na nie siły. Klik! Pranie zakończone. I tutaj mamy dwie opcje. Albo wyciągamy mokrą kurtkę (nie wykręcamy przypadkiem, nie kombunujemy, z tego samego powodu co powyżej) i nanosimy na nią środek impregnujący (tylko na zewnętrzną warstwę, dokładnie z każdej strony, albo pomijamy w ogóle ten krok. Nie polecam środków, które można dodać do prania. Po pierwsze musisz to zrobić dopiero po wypraniu, czyli musisz wyprać swoją odzież jeszcze raz, tylko tym razem z tym drugim środkiem impregnującym (prąd, woda, chechłanie x2 Twojej odzieży w pralce). Po drugie środek ten zabezpieczy też membranę w tym przypadku od środka, co zmniejszy jej możliwości oddychające, a im lepszy środek, tym efekt będzie większy. Środki w sprayu można zazwyczaj nanosić na mokrą odzież, ponieważ są one na bazie wody, a mokra membrana łatwiej je przyjmie. Po co to robimy? By odbudować powłokę DWR właśnie. Ale jest też drugi sposób, o wiele skuteczniejszy i moim zdaniem bardziej właściwy. Jeżeli masz suszarkę bębnową to po wypraniu (i popsikaniu środkiem jeżeli chcesz mieć full opcję lub nie, jak wolisz), wkładasz ją do suszarki na delikatny program suszenia dla syntetyków. Temperatura odbudowuje powłokę DWR. Jeżeli nie masz suszarki, to rozwieś odzież na wieszaku do pełnego wyschnięcia, a następnie dokładnie, całą przeprasuj żelazkiem na jednej kropeczce (program dla syntetyków). Zauważyłeś zwrot pełnego wyschnięcia? To dobrze, bo to ważne. Nie prasuj membrany kiedy jest mokra. Zniszczysz ją, ponieważ wytworzy się para, która drastycznie podniesie temperaturę. Niska temperatura nie niszczy membrany, ponieważ jest ona klejona do laminatu przy dużo wyższej temperaturze, odbudowuje za to idealnie powłokę DWR. Duża temperatura ją zniszczy lub odklei szwy. I tak mamy wypraną i zabezpieczoną odzież, gotową na kolejne wyzwania, które postawisz przed nią Ty lub matka natura. Na szczęście gore tex jest bardzo wytrzymały, więc w terenie w ogóle nie musisz się z nią cackać, tak jak przy praniu
Teraz jak to się ma do odzieży snowboardowej, której używamy? A dokładnie tak samo, ponieważ wielu producentów stosuje w swoich droższych modelach ubraniań membrany, tylko nie gore tex. Ale działają one identycznie i wymagają identycznego traktowania. Po czym poznać, że Twój ciuch ma membranę? A no po tym, że jeżeli producent podaje parametr oddychalności i nieprzemakalności, to na pewno jest tam membrana. Tylko może być o różnych parametrach, np. 5k, 10k, 15k itd i różnie się nazywać, w zależności od producenta. Na desiwo używam ciuchów DC z membraną 10k (nigdy nie potrzebowałem więcej by nie pływać w kompresie potu i nie mieć mokrego tyłka jak np. siadam na śniegu) w tej marce nazwa membrany to EKOTEH (traktuję je tak samo jak napisałem powyżej i póki nie zajadę - służą latami, Burton ma swoje AK, inne marki inne nazwy (nie używałem, nie znam) ale nadal są to membrany i wymagają traktowania jak powyżej. Jeżeli robisz to inaczej, to robisz to źle, a Twoje ciuchy w moment stracą na zawsze swoje właściwości lub już straciły. Twój ciuch tak długo oddycha i nie przemaka, póki jest tam powłoka DWR i membrana, a wszystko to musi być czyste. Ot to chyba tyle..