

czy mozna nauczyc sie jezdzic na snowboardzie samodzelnie?- wyniki ankiety
#21
Napisano 11 January 2010 - 16:55

#22
Napisano 11 January 2010 - 18:59
Hmm...pasuje idealnie do tego jak się czułem podczas jazdy na kacu.jak tylko za szybko jade albo deska za bardzo "dygocze" że tak to nazwe , zaraz zwalniam i nic nie jest w stanie mnie przekonać , że można nad tym zapanować ... i to je problem
Nigdy więcej nie tankuję w trąbę przed wyjazdem na deskę. PRZENIGDY !
A co do rozwiązania problemu, to zielona traska i oswajanie się z prędkością.
Ale żeby po 2 latach jeszcze nie minęło ?
#23
Napisano 11 January 2010 - 19:18
Żeby nie było, że offtop.
Można się nauczyć, ale trwa to dłużej i często błędy są trudniejsze do eliminacji niż nauka od nowa. Wszystko zależy jednak od tego do czego dążymy.
#24
Napisano 11 January 2010 - 21:03
#25
Napisano 11 January 2010 - 23:38

pzdr
JW
#26
Napisano 12 January 2010 - 10:00
Jedeyny zysk z jazdy z kimś lepszym, to jak ten ktoś może cię poobserwować i przekazać ci jakieś wskazówki, jak np Shreku mi powtrzał - Zaq ty się wyprostuj, a ja dalej swoje http://adechade.com/...tyle_emoticons/default/wink.gif
#27
Napisano 12 January 2010 - 10:12
Hehe też w sobotę byłem na Wierchomli, kretynów może nie widziałem bo śmigałem z kumplem który dopiero co się uczył, ale z innej beczki ci goście na nartach co zrobili sobie hopkę przed snowparkiem omg. Jak koleś wykręcił 720 na tym małym badziewiu to mi szczęka opadła. Następnym razem strzelił salto do przodu zupełnie jak by robił to codziennie na śniadanie no no pięknie. Sorry za offtop http://adechade.com/...tyle_emoticons/default/tongue.gifw sobote na wierchomli widzialem bande kretynoow ledwo 3majacych sie na deskach i walacych na kreche za "lepszym" cud ze nikt nie zginal.........http://adechade.com/public/style_emoticons/default/cry.gif/
Co do walenia na krechę na Wierchomli to mnie osobiście przerażają tam głownie narciarze bez wyobraźni, przejeżdżają 50cm obok ciebie na pełnej prędkości i im się wydaje to spoko. W życiu nie widziałem snowboardzisty co by tak blisko wymijał ludzi.
#28
Napisano 12 January 2010 - 10:27
a ty zaq sie cholera wyprostuj a nie jak zwykle dalej wisisz nad krawędzią

#29
Napisano 12 January 2010 - 11:00
witam Radku, witam Shrek

ksiazki, instruktorzy, sam/nie sam, bla bla bla......
ale zapominacie o innej waznej sprawie: youtube, vimeo....tam sa megatony super materialow z ktorych mozna dowiedziec sie bardzo fajnych rzeczy.
Radek, piszesz 'musi sprawiac frajde'... i o to wlasnie chodzi.
Przypadek 1 ->Jak ktos ma potrzebe jezdzenia super technicznie na super trudnych stokach, ciaglego sie sprawdzania, ciaglego uczenia sie nowinek metodyki, sprawdzania czy maly palec bardziej na lewo czy prawo wygiac..., itp. to ksiazki, youtube, wlasna ambicja moze byc ciutke za malo i powinien wziac instruktora, ale
Przypadek 2 -> jak ktos jest sprawny fizycznie, ma wyczucie do sportow z deska na nogach(wake, skate, kajt - stanie 1wszy raz i jedzie...), zobaczy/uslyszy od kumpla/przeczyta/pogoogluje to wedlug mnie taki delikwent ma duze szanse ze bedzie dobrze/bardzo dobrze jezdzic na poziomie amatorkskim, bez pomocy instruktora
Przypadek 3 -> 'zawodnik' ktory chce tylko byle jak zapierdzielac w dol, albo najnormalniej w swiecie nie interesuje go technika, albo nie ma wyczucia do dechy, beztalencie, albo osoby ktore nie maja samokrytki...prawda sam nauczy sie beznadziejnie jezdzic i bedzie jezdzic brzydko, moze i z czasem szybko i w miare pewnie, ale brzydko... takiemu na bank instruktor pomoze (tylko czy ten delikwent bedzie chetny??), ale tutaj z kolei trzeba by pewnie przez pol roku instruktora miec
temat watku byl 'czy mozna nauczyc sie jezdzic na snb samodzielnie', jest to ogolne pytanie, nie konkretyzujace od kiedy 'sie jezdzi'
-> czy ladnie i miekko jezdzaca osoba slizgowym na niebieskich trasach juz "jezdzi"?
-> czy ktos jezdzacy poprawnie na krawedzi na latwej czerwonej juz "jezdzi"?
-> czy ktos nie majacy pojecia co to wn, nw, kompensacja, itp, ale za to potrafiacy jezdzic na dwie nogi i 'butterujacy' na trasie potrafi juz "jezdzic"
-> czy Jancio, albo Shrek fajni mega techniki, po kursach i wyjazdach - czy oni juz "jezdza" (no bo na pewno sa osoby jeszcze lepiej jezdzace) http://adechade.com/...tyle_emoticons/default/rolleyes.gif/cry.gif' class='bbc_emoticon' alt=':' />)' />,
dlatego ogolna, nie do konca konkretna odpowiedz jest jak najbardziej TAK! a to chodzby dlatego, ze ja uczylem sie jezdzic na desce 'niestety' juz prawie 17-18lat temu i wtedy nie bylo zadnych instruktorow, kazdy sie uczyl SAM. i czesc jezdzila fajnie, paru gosci do d*py, a paru super i wszyscy im zazdroscilismy, czyli regoly nie ma.
Ja slysze, ze jezdze ok(tez to slyszalem od instruktora snb - kolegi z ktorym luzno jezdzilem), moje zdanie jest - daje sobie rade, SPRAWIA MI PRZYJEMOSC. Na pewno jest sporo rzeczy ktorych nie umiem, ktore moglbym polepszyc, z roku na rok ucze sie czegos nowego, ostatnio wlasnie duzo z ogladaniem filmikow na sieci. Czasem moze i mam ochote na porade od kogos kto lepiej jezdzi (instruktor??), ale jak na razie udalo mi sie BEZ instruktora, bez specjalnego obozu chyba w miare przyzwoicie sie nauczyc
ok, Radek, twoja kolejka

#30
Napisano 12 January 2010 - 11:04
Co do awaryjnej akcji to ostatnio niemal na styk przejechałem miedzy dwoma narciarzami aż mi ciepło się zrobiło, obaj nagle jadąc do boków stoku stwierdzili że skręcą do środka, na mijanie już nie było czasu. Śmiać mi się tylko chciało bo ja zdążyłem a oni w siebie przywalili


A żeby nie robić offtopa aż tak strasznego to dodam tylko, że nauczyć się da samemu, może nie super pięknie jeździć, może to będzie trwało dłużej ale da się samemu dojść do przyzwoitego poziomu. Wystarczy żeby dobrze podglądać co inni robią i umieć wyciągać z tego wnioski. Koniec końców wszystko się sprowadza do tego żeby mieć maksymalny "fun" i nie zrobić oczywiście nikomu krzywdy przy okazji.
#31
Napisano 12 January 2010 - 11:33


pozdro
#32
Napisano 13 January 2010 - 19:56
w sobote na wierchomli widzialem bande kretynoow ledwo 3majacych sie na deskach i walacych na kreche za "lepszym" cud ze nikt nie zginal.........http://adechade.com/public/style_emoticons/default/cry.gif/
mam nadzieje , że nie o mnie mowa

A co do rozwiązania problemu, to zielona traska i oswajanie się z prędkością.
Ale żeby po 2 latach jeszcze nie minęło ?
Próbowałam ale to problem psychologiczny ... po prostu boje się tamtego bólu i tego , że znowu przez prawie miesiąc mogłabym mieć problemy z chodzeniem , kucaniem itp. Szczególnie , że wiem jakie są moje umiejętności snb http://adechade.com/...tyle_emoticons/default/wink.gif
#33
Napisano 17 February 2010 - 22:18
najbardziej radykalni w ocenach byli najmlodsi i najmniej umiejacy.......
jak pokazuja dwa posty wyzej odpowiedzi sa najczesciej takie same: umiem jezdzic......tak mi sie przynajmniej wydaje.
Mam rozumieć, że jeżdżąc od 7 lat (bez pomocy instruktora) nie mam żadnego pojęcia o snowboardzie i nie umiem jeździć ?? Jakoś nie mam problemu z szybką i płynną jazdą nawet na czarnych trasach. W puchu tez myślę, że nie miałbym problemu. Słabo z freestylem, ale wolę twarde stoki (najlepiej zlodzone). Chociaż mistrzem napewno nie jestem, ale myślę że prezentuję dość solidny poziom. No i na switcha słabiej (ale ślizgowym spokojnie zjadę). Podejrzewam, że kolega BartU też nie będzie miał problemów. Może trochę przykład nie na miejscu ale podam. Mam wójka narciarza jeżdżącego długo, który nigdy nie korzystał z instruktora, a od kilku ładnych lat sam nim jest. Więc może nauka samemu jest dłuższa, ale napewno da się samemu dojść do dość dobrego poziomu.
#34
Napisano 17 February 2010 - 23:35
Ja osobiście nie uważam żebym jeździła super technicznie, nad czym ubolewam i wiem że kiedyś nadejdzie ta chwila, że wezmę kogoś kto się na tym zna by wytknął mi wszystkie błędy...Póki co do tego by czerpać z jazdy super przyjemność starcza mi "mój" styl

i tak jak praxx napisał, też pamiętam czasy kiedy narciarze i obsługa wyciągów patrzyła na mnie wilkiem, bo miałam na nogach deskę..przyjemne to nie było, ale mi osobiście dawało motywację do tego by się uczyć i im wszystkim pokazać


#35
Napisano 18 February 2010 - 21:29
#36
Napisano 18 February 2010 - 23:57
PS. Również uczyłem się samodzielnie jady na desce, ale mam coraz to większe parcie by pojeździć pod fachowym okiem, właśnie po to by się dowiedzieć co robię źle i jak to wyeliminować. I w sumie przekonał mnie do tego ten wielostronicowy temat z tamtego forum

#37
Napisano 19 February 2010 - 00:02


Snołborderzy snołborderom
aDECHAde.com Team
Czytając moje posty bierzcie pod uwagę że wypowiadam się jako osoba mająca swoje zdanie a nie tylko jako administrator...
#38
Napisano 08 December 2010 - 14:00
wiec odgrzewamy kotleta:)
przyznam sie ze lekko zmodyfikowal sie moj poglad na powyzszy temat
pytanie jest tak postawione ze i teoria marcina , shreka, moje i wielu innych praktycznie sa poprawne
ktos kiedys napisal ze jest roznica w jezdzeniu na desce a zjezdzaniu na desce i mysle ze w tym tkwi sęk.......
na kilku ostatnich wyjazdach spotkalem sie z moimi znajomymi ktorzy jezdza duzo i czesto......uczyli sie jak twierdza sami.
Pokilku zjazdach konczy sie to najczesciej tym ze stoje z grupa i kazdy prosi o korekte bledow jakie popelnia.
nie jestem prosem ale odebralem solidne wyszkolenie i widocznie cos jest jednak w moim sposobie jazdy ze sami dochodza do wniosku ze istnieje spora roznica miedzy tym jak oni jezdza a mna.
oczywiscie najczestesze bledy to zamiatanie, splaszczanie skretu na fronside wynikajace z otwartej pozycji co pociaga za soba walke z deska a w konsekwencji jazde siłową, wysoka pozycje na backu, wyprostowana sylwetke..... itd........
bardzo czesto spotykam sie tez z PODSTAWOWYMI brakami wiedzy jezeli chodzi o deske, wiazania, ustawienia itd.
przyklad z ostatniego likendu:
dziewczyna, ktora jezdzi kilka lat na desce, stara sie utrzymywac luk skretu ale zeby to osiagnac prowadzi straszliwa walke i jezdzi silowo, majac problem z utrzymaniem deski na krawedzi.....
przyczyna??
debil w sklepie w ktorym kupila deske z wiazaniami burka ( podobno zakrecenie wiazan zajelo mu ponad pool godziny z instrukcja w rece)
wiazania ustawione na najmniejszym z mozliwych rozstawow i na katach 35/21........
wystarczylo ustawic szerzej wiazania nastawy 21/-6 ( 3 min przy wyciagu) i laska zaczela po malych korektach pieknie utrzymywac luki w skretach.
\O zachwycie "ze to tak latwo mozna jezdzic" nie wspomne
konkluzja - jakby ktos sie ja zapytal na ulicy czy mozna sie nauczyc jezdzic samemu na desce bez wahania odpowiedziala by ze tak , przeciez ona sie nauczyla.
jezeli zadalibysmy jej to samo pytanie po tymlikendzie mysle ze odpowiedz zawieralaby wiele "ale"

pzdr
JW
kropki !!! wracać mi tu !!! znowu sp***doliły ..
#39
Napisano 08 December 2010 - 17:22
Shaman jak wygląda po tym temacie ma inne poglądy co do techniki lub jej wykorzystywania niż zdecydowana większość z Was. Ma również sądząc po "o mnie" na jego stronie większe kwalfikacje niż zdecydowana większość z Was:
Kawałek treści "o mnie" Shamana: "Snowboard uprawiam od 1999 roku, zawodniczo od 2002 w "MKS Rabka" następnie 2005 "F2 Dawidek Team". W latach 2004-2005 odbyłem kurs na stopień "instrukotra rekreacji ruchowej zakresu snowboard" na krakowskim AWF, w 2007 roku "Instruktor Sportu" a obecnie jestem w trakcie kursu "Trenera II Klasy" który zaczął się w 2008, trwa dwa lata. Stopień trenera II Klasy w polsce posiada obecnie 8-10 osób. Jest oprócz trenera I klasy (jedna lub dwie osoby w polsce) oraz kalsy mistrzowskiej (w polsce brak), dającym najwyższe szkoleniowe uprawnienia państwowe."
Źródło: http://www.shaman-snowboard.pl/
Ciekawe ile osób z Was ma takie kwalfikacje jak Shaman. Może Pan Kunysz i Motyl.
W każdym razie JW nie powiesz chyba, że każdy instruktor jeździ idealnie tak jak pisze w technice jazdy PZS czy SITS.
Albo masz też inny przykład. Teraz na topie jest zabawa w snowparkach. I co. Sądzisz np., że każdy wymiatacz we free będzie dobry na stoku ?? Ja widzę często takich wymiataczy a na stoku jeżdżą ślizgowym czy co najwyżej ciętym, bo o skrętach NW czy WN nie maja bladego pojęcia.
Użytkownik snowboarder edytował ten post 08 December 2010 - 17:31
#40
Napisano 08 December 2010 - 17:46
Podam taki przykład jak w zeszłym sezonie śmigałem w HP w zieleńcu, moim zdaniem dość dobrze wtedy przygotowanym. Mianowicie, jak z kolegą tam przyjechaliśmy po stoku na kanapie szóstce śmigał koleś w kurtce SignX i jeździł za***iście więc to chyba ich instruktor natomiast właśnie w HP gdzie specjalnie tam jechał jakąś mu nie szło, a ja wjeżdżałem normalnie wyskakując ponad ściany pajpu i nie było problemu z lądowaniem i odjazdem. Wtedy naszły mnie takie wnioski że ważne jest ile się jeździ w tym przypadku w hp więc biorąc odwrotnie pytanie tematu same lekcje z instruktorem też nie wystarczą.
Jancio do twoich wniosków dodam, że ważny jest czas. Wszędzie piszą że kąty wiązań ustawia się pod swoje preferencje, niestety są tacy którzy nie wiedzą na jakich kątach im się dobrze jeździ więc sami albo tego nie zrobią albo stracą dużo czasu i Ty pomogłeś go zaoszczędzić.
Inny przykład raz śmigaliśmy na Mieszku koło kościoła w parku. idąc do góry stokiem koleś mnie zaczepił żebym mu podpowiedział jakieś wskazówki bo nie idzie mu jazda. Deskę miał z wypożyczalni ogólnie koleś 190cm wzrostu i około 90 wagi a nie wiem czy deska miała 150 cm w dodatku wiązania nie były na ostatnich insertach i źle ustawione. Coś mówił o lekcjach z instruktorem ale myślę że w tym przypadku by instruktor nawet nie pomógł.
Na koniec moim zdaniem pytanie tematu powinno być czy warto brać instruktora?
bo to jeszcze inna beczka