no tak ......

zaczynamy od nowa........
male wyjasnienie co do ankiety:
osoby ktoore zadeklarowaly ze same sie uczyly byly automatycznie przerzucane do ostatniego pytania tytulowego, dlaczego ?? z prostego powodu - skoro nie korzystały z pomocy instr to odpowiadanie na pytania dot plusoow i minusoow nauki pod jego okiem byly by bez sensu

najbardziej radykalni w ocenach byli najmlodsi i najmniej umiejacy.......
jak pokazuja dwa posty wyzej odpowiedzi sa najczesciej takie same:
umiem jezdzic......tak mi sie przynajmniej wydaje. Ale to nie tak.
Na pewno to przedewszystkim NAM MA SPRAWIAĆ PRZYJEMNOSC !!
ale osoby ktoore nigdy nie korzystaly z jazdy pod okiem instruktora maja o tym (czyli plusach plynacych z takiego rodzaju nauki) takie pojecie jak narciarze w wieku wczesno emerytalnym ktoorzy zazwyczaj maja duuuuuuuuzo do powiedzenia o snowboardzie.
Dlaczego ?? ano dlatego zenie maja pojecia o czym nie maja pojecia

a kiedy wezma instruktora to dowiedza sie .......
-jakie bledy maja w pozycji pdst
- co to jest skret .......... jakie sa impulsy skretne - co to jest itd........ wiem wiem mozna poczytac ksiazke dr Kunysza albo M.marciniaka ( swoja droga bardzo dobre i polecam kazdemu) ale to "prawie" to samo......... ale w realu teoria zostanie poparta jeszcze praktyką.
- że sa dwa rodzaje skretoow i w kazdym z tych rodzajaoow jest kilka technik.......
- po co sa, jak i kiedy ich uzywac......
i milion innych rzeczy o ktoorych istnieniu nie mieli wczesniej pojecia - wtedy zdajemy sobie sprawe jakimi ignorantami bylismy !!

- to nie zarzut.... to stwierdzenie faktu.
wpis snowboardera wyzej i BartU jest identyczny w moim mniemaniem o swojej jezdzie z 2003 roku.
Bylem baaardzo zadowolonym z siebie samoukiem po 2 lekcjach z instruktorem na poczatku.. i tak jak planuje Snowboarder wybrałem sie zrobic uprawnienia wtedy jeszcze pomocnika instruktora.......
Zderzenie z rzeczywistoscia wygladała jakbym dostał gołą d... w pysk
Pojechalem z signami i wpierwszy dzien po prezentacji zostałem sciagniety przez dr Kunysza na ziemie:
"nic nie umiesz, a to co umiesz musisz jak najszybciej zapomniec"
Moja snbrdowa duma wyła z wscieklosci.......... ale potem zobaczylem jak sie powinno jezdzic.... i sam stwierdzilem ze:
"goowno umiem, a to co umiem musze jak najszybciej zapomniec"
lata pracy nad wyzbywaniem sie starych nawykoow........
i tak przy okazji Snowboarder zeby zrobic papiery instr PZS ( dla mnie tylko te sie licza) musisz zrobic najpierw klasy sprawnosci technicznej...... a to duzo czasu i pracy.
przeraza mnie jak widze "kolegoow" uczacych kolegoow albo swoje dziewczyny ktoorzy juz umieja jezdzic bo im pokazali "koledzy"........
ogoolnie wyglada to jak fabryka europalet............ zbiorowe przybijanie glowa gwozdzia

Mam propozycje...... wezcie instr albo pojedzcie na obooz i wroocimy do tematu........

nie dlatego ze chce wam odebrac prawo do wlasnego zdania......... tylko dlatego ze bedziecie mieli wlasny punkt odniesienia
pzdr
JW