Nie owijając w bawełnę, zadam to pytanie, które śni mi się po nocy częściej niż Sasha Grey, a to naprawdę duży wyczyn:
- Co robicie, aby przygotować się do sezonu? Macie jakiś swój zestaw, który katujecie w trakcie lata/wiosny/jesieni (kolejność przypadkowa), jako że nie każdy może niestety sobie pozwolić na wyjazdy w tych porach roku na snb? Jak przygotowujecie się pod względem kondycyjnym, motorycznym, wytrzymałościowym, siłowym i gibkościowym? Aby w następnym sezonie wiedzieć, jak wykonać poprawnie wykonać 360 tak, aby zapiszczały nastolatki, aby nie zapomnieć przechodzenia na FS ze świadomością tego, że stok nie zdzieli właściciela blatu po ryju no i po prostu - by stanąć po roku na stoku z dechą u boku ze świadomością pewności już w pierwszym kroku

Ja zaaplikowałem sobie taki system: od lipca wałkuję siłownię, teraz aktualnie split, więc nogi oczywiście też mają swoje zaszczytne miejsce - czyli jest i siła. Poza tym basen 3x w tygodniu - wytrzymałość i kondycja. 2x w tygodniu siatkówka co nieco refleks można poćwiczyć i gibkość. Poza tym trochę na wake'u w wakacje się pojeździło, ale to niewiele więc największe obawy to pewno będą tyczyć się 'czucia deski' choć to jak jazda na rowerze i tego się nigdy nie zapomina to jednak warto mieć w głowie myśl, że zrobiło się dużo, aby nie wypaść z formy snb.
A poza tym - wiecie, gdzie i jak można ćwiczyć na sucho obroty, tj. 180, 360? I flipy? Bo mi zawsze wydaje się, że to jakiś cud nabrać takiej rotacji, by akurat idealnie wkręcić się prawie równolegle do stoku przy lądowaniu. Ja wam mówię - ludzie którzy mają taką umiejętność posiedli wiedzę zakazaną i pewno niebawem zostaną spaleni na stosie

pzdr,
pele