Gdy ja kupiłem nowe buty pierwszy wyjazd — wszystko w porządku.
Drugi wyjazd — tortury. Ból łydki zawsze zwalałem na sposób zawiązania i zapięcia pasków, ale gdy boli/piecze podeszwa stopy ? To się zdziwiłem. Czułem jakbym mnie od spodu gniotło..wiązanie

Jakbym był na boso i chodził po jakimś walcu (wielkości butelki coca-coli szklanej).
Gdy rozluźniłem sznurowadła, poruszałem nogą i związałem jeszcze raz....bólu już nie było :?
Dlatego nie wiem czy to wina sprzętu aż na tyle, żeby po jednym wyjeździe zmieniać sprzęt, bo u mnie to było zbyt...losowe (na jednym wyjeździe boli, na innym nie. Po przewiązaniu przestaje boleć, itd.) Wychodzi na to, że to zależy po prostu od tego...jak się ułoży stopa w bucie.
Często po włożeniu nogi, "wbijam pięte" - stukam piętą w śnieg, tak żeby pięta stopy dokładnie 'dobiła' się do tylnej ścianki buta.
No i odkryłem, że znaczenie ma idealne ułożenie stopy w płaszczyźnie...ymmmm...."prawo/lewo" (?)
Tłumaczę to sobie w ten sposób — jeśli tam już się uformowały wgłębienia, wypukłości pod kształt naszej stopy, a potem włożymy stopę trochę inaczej — to często te 'wypkułości' nie trafiają tam gdzie powinny i uciskają i stąd to uczucie jakbym stał na butelce. A jak uciskają, to wiadomo, problemy z krążeniem i drętwienie stopy, a kto wie, może przez blokadę krążeania ból przenosi się na łydkę.
Podsumowując, jak mam jakieś takie bóle to rozwiązuję i próbuję inaczej ułożyć stopę w bucie.
PS Mam Salomony jeśli to dla kogoś istotne.
PPS
Ciekawostka
W nogawkach spodni na końcu 'bywają' takie metalowe haczyki do przyczepienia do butów, tak żeby nie podjeżdżały do góry i śnieg się nie dostawał.
Kolega kiedyś uszkodził sobie nerw stopy bo po prostu....zgniótł go! Ten metalowy 'dings' tak jakoś trafił pod górny pasek, a on tak mocno go zacisnął, że ta metalowa rzecz tak uciskała, że .... zgniotła mu nerw (chodziło oficjalnie do lekarze w tej sprawie itd.) — nerw się odbudował (nie pamiętam czy po kilku tygodniach czy miesiącach).
Użytkownik Korniszon edytował ten post 03 May 2013 - 12:57