No nie no, może to tak zabrzmiało jak bym strasznie narzekał, ale prawda, nie było tak źle. Ja jeszcze mam problemy, żeby szybko zmieniać krawędzie a poza tym kondychy zero, bo do sezonu się niezbyt przygotowałem, to i będę psioczyć i przesadzać tak po "polskiemu"

. Fakt faktem, że jak już później się oswoiłem (w sumie to był mój pierwszy taki mokry śnieg chyba w całym moim krótkim snowboardowym życiu) to i udało się parę razy ładnym, długim cięciem stabilnie śmignąć.
No i zdecydowanie co do ludzi się zgadzam, prawie ich nie było - i za to duży plus. Kilka młodszych chłopaków fajnie próbowało butterki na tym wypłaszczeniu dużym - aż chęć bierze, żeby trochę fs liznąć
A mgła na górze to była w pewnym momencie jak mleko i będę się tego trzymać jak niepodległości

.
Jakby ktoś się wybierał na Mosorny w środę to niech da znać, bo planuję wyskoczyć a samemu łyso.