Jezdze juz jakas krotsza chwile, podstawy mysle mam za soba choc pewnie jest sporo bledow do wychwycenia bo kontakt z instruktorem mialem tylko na poczatku. W sklepie ustawiono mi katy 30/15 i na takich sie uczylem jezdzic, pod koniec sezonu ustawilem 15/-15 , przy jezdzie na switcha bylo 'jako-tako' aczkolwiek lepiej niz w przypadku obu nog na +, jazda na stoku...niestety tutaj czulem sie duzo mniej pewnie. W nastepnym sezonie nie spedzilem zbyt wiele dni na sniegu, moze z 7, szukalem zlotego srodka do jazdy i do fs z tym ze chyba najwiecej na przedniej nodze mialem +18 a na tylnej schodzilem na coraz 'wieksze' katy ( z matematycznego punktu widzenia

) i skonczylem sezon z +18/-3 ale to dalej nie bylo to. Mialem w sezonie jeden dzien gdzie spedzilem ze sobie ponapinam ostro w pucholu, wiazania cofnalem do tylu przy desce z setbackiem chyba 15mm, wiazania ustawilem na +35/+20 i powiem szczerze ze jezdzilo mi sie miodnie, moje nogi nie odczuwaly dyskomfortu a deska sluchala sie jak nigdy. W tym sezonie zaczalem od ustawienia wiazan na maksymalna szerokosc (deska dlugosc 155cm ja jakies +/- 180cm) oraz katy 21/-6 pojezdzilem chwile i znowu nie jest to niestety takie czucie deski jakie bym chcial. Moze doradzicie co jeszcze sprobowac ?
Zastanawiam sie czy problemem tez nie sa moje bardzo mieciutkie buty, jakis podstawowy model rossignola ktory kupowalem uczac sie, deski natomiast mialem dosc twarde (sims team, teraz technine MFM) do tego w miare sztywne wiazania drake SS.
Pozdrawiam