Skocz do zawartości




Zdjęcie
- - - - -

Ręczne smarowanie na gorąco


Brak odpowiedzi do tego tematu

#1 Shrek

Shrek

    "Pro" snołborder

  • Administratorzy
  • 1638 postów
  • Gadu-Gadu: Gadu-Gadu
  • Poziom zaawansowania:jakoś się ślizgam

Napisano 07 styczeń 2010 - 14:40

Że często gęsto na forum padają pytania odnośnie smarowania stwierdziłem iż można napisać krótkie D.I.Y ( DoItYourself )

Podstawowe pytanie, "po co smarujemy deskę"? Odpowiedzi będzie kilka sam nie znam pewnie nawet połowy z nich i poradnik będzie poprawiany.
1. Deske smarujemy żeby szybciej jezdzić w myśl regule "nie smarujesz, nie jedziesz"
2. Ślizg deski pomimo że jest "zwykłym" polietylenem także się wysusza (utlenia) przez co zmienia swoje właściwości ( tarcie, chropowatość, podatność na uszkodzenia )


Na rynku są stosowane głównie 3 rodzaje ślizgów. Na potrzeby tego DIY wystarczą nam informacje poniżej:

* tłoczony ( zarówno czarne jak i przeźroczyste ) - najmniej upierdliwy
* spiekany ( zarówno czarne jak i przeźroczyste ) - średnio upierdliwy
* grafitowy ( chyba tylko czarne ) - bardzo upierdliwy


Oczywiście ślizg ślizgowi nie równy. Dobry i twardy ślizg tłoczony może być wiele lepszy i szybszy niż mierny ślizg spiekany.
A nawet genialny ślizg grafitowy źle nasmarowany albo wogóle może być wolniejszy od miernego tłoczonego...

Przy smarowaniu ważnym elementem jest dobór smaru do temperatury śniegu ( NIE OTOCZENIA! ). Osobiście używam zwykłych smarów serwisowych toko sprzedawanych w kostkach po 200-250g na alledrogo

Smary występują w kilku kolorach jak i wersjach:
czarny - podkład, twardy najlepiej kłaść go jako pierwszy w sezonie po wyczyszczeniu ślizgu ze starego smaru albo po szlifowaniu ślizgu
biały - w toko jest to uniwersalny smar od 0 - -30
czerwony - jest na temperatury dodatnie
żółty - na temperatury od 0 do -4 ( thx. smerf )
różowy - jest na ujemne rzędu -3 - -7
niebieski - bardzo twardy, na zmrożony świeży śnieg


Zauważyłem ze im twardszy smar tym ciut większa temperatura topnienia i warto przekręcić troszkę kółeczko od temperatury.

Smary których osobiście używam to są standardowe smary toko, żadne wysoko fluorowe czy coś. Nie oszukujmy się. 90% z nas nie jest to potrzebne. A jeśli jest to raczej na ten tekst nawet nie spojrzy bo nie będzie czuł takiej potrzeby.

Samodzielne smarowanie naprawdę się OPŁACA! smarowanie ręczne w serwisie o około 35zł za 1 raz. Jeśli ktoś posiada deskę z grafitowym ślizgiem to musi smarować średnio co 2 dzień czyli 3 smarowania na tygodniowym wyjezdzie to ponad 100zł. Przy takim serwisie nie mamy wpływu czym jest smarowana nasza deska ( brak doboru temperatury do smaru ) tylko wszystko jest ptawdopodobnie uniwersalnymi smarowane. A za 100zł możemy nabyć żelazko, 2 kostki smaru i cyklinę a to nam w zupełności na start wystarczy.

Co do sprzętu do smarowania potrzebne ogólnie sąhttp://adechade.com/public/style_emoticons/default/cry.gif

*żelazko
*cyklina z plexi ( np aDECHAde.com ;D )
*smar

**szczotka nylonowa
**szczotka miedziana
**szczotka z końskiego włosia
**zmywacz do smaru
**imadła snowboardowe
**korek
***smar fluorowy na zimno


O ile bez pierwszych 3 pozycji to się nie obędziemy to pozostałe 5 oznaczone (**) z powodzeniem można czymś zastąpić a (***) można ominąć kompletnie. Szczotka nylonowa przydaje się po wycyklinowaniu deski. W celu odsłonięcia struktury deski i pewnego wypolerowania. Szczotka miedziana przydaje się w celu nadania głębszej struktury np na mokry śnieg albo do czyszczenia ślizgu z resztek starego smaru. Szczotka z końskiego włosia nie pamiętam do czego byla ;D. Zmywacz do smaru jak sama nazwa mówi pozwoli nam usunąć pozostałości po przedwczorajszym smarze oraz zabrudzenia od ziemi itp. Imadła, ooo to podobno jest przydatny gadżet ( szczególnie przy ostrzeniu ) aczkolwiek 2 krzesła z powodzeniem przy smarowaniu je zastępują. Korek służy do końcowego polerowania ślizgu, przydatne przy świeżym opadzie zmrożonego śniegu. Smar fluorowy na koniec w zasadzie możemy pominąć bo i tak utrzyma się max 2 zjazdy.

Zasadnicze pytanie - kiedy moja deska wymaga smarowania? Odpowiedz jest banalna - wtedy kiedy tego potrzebuje ;D a tak na serio to w przypadku desek o czarnym ślizgu albo innym niż całkowicie bały widać ze deska zaczyna w okolicy krawedzi "zmieniac kolor" na coraz bardziej biały, slizg staje sie coraz bardziej szorstki. Nie da się tego nie zauważyć. Środek deski przewaznie nie przesycha bo na płaskiej desce przeciez jezdzimy baaardzo żadko.

Całe smarowania to taki cykl:  czyscimy -> smarujemy -> czekamy -> cyklinujemy -> szczotkujemy -> polerujemy -> jezdzimy ;D

A więc zaczynając od początku.

Nie smarujemy zimnej deski! Musi ogrzać sie do temperatury pokojowej.

Najpierw stawiamy sobie 2 krzesełka ( zakładam brak imadeł ) a w desce luzujemy albo najlepiej wogóle odkręcamy wiązania. Jeśli używasz ukochanych tapicerowanych krzeseł mamy wyniesionych po cichaczu z salonu to lepiej połóż na nich chociażby gazetę ( może być Fakt ;D ).
Deskę kładziemy ślizgiem do góry tak żeby stabilnie leżała na obu krzesełkach.

Jeśli posiadamy to bierzemy zmywacz do smaru, recznik papierowy i czyscimy ślizg. Ew. nadmiar smaru ściągamy cykliną i miejsce to także czyścimy zmywaczem.

Następną opcją może być wyczyszczenie deski szczotką miedzianą, żeby z porów wydrapać starszy smar ( przy smarowaniu w sezonie co 2 dni nie ma to większego sensu, ale przy rzadszym smarowaniu jak najbardziej ma sens ).

Kolejna czynnością jest podłączenie żelazka i wybranie smaru. Smar zawsze dopiera się do śniegu! nie do powietrza. Jak dobierzemy źle smar to kwestia tego ze będzie sie nam ciut gorzej i wolniej jezdziło a sam smar znacznie szybciej może nam się zetrzeć i będzie trzeba następnego dnia posmarować zamiast za 2,3,5 dni...

Osobiscie przy smarowaniu ustawiam żelazko na okolice 1 kropki. Sama temperatura nie jest ważna. Ważne jest to aby po przyłożeniu kostki smaru do płyty grzewczej żelazka smar nie dymił. Dymiący smar to przepalony smar który traci swoje właściwości. W takim przypadku trzeba zmniejszyc temperaturę żelazka, poczekać chwilke i znow sprawdzić czy smar kapie czy sie przypala i unosi się dymek.

Zakładając że dobraliście już dobrą temperaturę należy nakapać smar na całą powierzchnie deski. Nie mówię ile bo różne deski różnie wchłaniają smar. Ale przy 3-4 smarowaniu już będziecie wiedzieć ile kropelek potrzeba na desce. Co ważne lepiej nakapać za dużo niż za mało. Mala sugestia - w okolicy krawędzi czesto przydaje się więcej smaru http://adechade.com/...tyle_emoticons/default/wink.gif

Jak mamy już cały ślizg pokropkowany smarem to musimy go rozprowadzić po desce. Także bierzemy żelazko i jezdząc płytą po ślizgu z ta samą temperaturą co kapaliśmy, rozsmarowujemy smar po desce. Pilnujcie temperatury deski żeby jej nie przegrzać. Wsytarczy dłonią dotknąc strony laminatu żeby poczuć że deska się nagrzewa. Najszybciej nagrzewa się w okolicy taila i nose'a bo tam jest najcieńsza. Nagrzane miejsce łatwo zauważyć bo bardzo powoli smar tam zastyga. Ja jak smaruję deske to przewaznie rozprowadzam smar na nosie potem na tailu a potem wracam i od nose'a do taila wprasowywuję go "bardziej". A najwięcej uwagi pokładam krawędziom które notabene najszybciej odbierają ciepło i smar najszybciej zastyga w około nich.

Jeśli podczas smarowania pojawiają wam się pecherzyki powietrza to znacyz że dobrze wyczyściliście slizg http://adechade.com/...tyle_emoticons/default/wink.gif Ale warto odczekac po smarowaniu z 5-10 minut, ściągnąć go póki jeszcze jest w miare ciepły i zasmarować deske na nowo. Napewno będzie to miało miejsce po szlifowaniu albo planowaniu ślizgu

Po dokładnym rozprowadzeniu smaru ( nie musi być na gładko ) należy odczekać około 40 - 60 min przed przystąpieniem do dalszych prac.Co wazne niech deska stygnie w temperaturze pokojowej.

Dalszą drogę można podzielić na 2 kierunki. Dla leniwych oraz dla pracowitych.

Wersja dla leniwychhttp://adechade.com/public/style_emoticons/default/cry.gif
    dokręć wiązania i idź jezdzić ;D ( niestety coraz częściej mnie dopada :( )
Werska dla zajawkowiczy:
    Kładziemy deske w miare stabilnie, jeśli odkręcilismy wiązania kompletnie możemy jedno przyczepić jako element zabezpieczający deskę przed slizganiem się.
Bierzemy cyklinę ( osobiście wole "narciarskie" są poręczniejsze ) przykładamy ją do deski brzegiem z wycięciem w rogu. Ustawiamy ją tak aby ciągnąć ją do siebie kątem rozwartym ( jak pojawią się zdjęcia i rysunki mam nadzieje że względnie nie długo to zobaczycie o co chodzi ). Łapiemy ją tak żeby kciukami zapierać się o płaszczyznę od naszej strony a od tyłu obejmujemy pozostałymi 8 palcami coby była zablokowana i pewnie leżała w rękach. W ten sposób ściągamy smar cykliną zaczynając na NOSE a kończąc na TAIL'u. Starać się nie robić ruchów w obu kierunkach tylko zawsze w tym samym. Cyklinowanie mozna uznać za skończone jeśli na ślizgu nie widzicie żadnych błyszczących się fragmentów a cykliną nie jesteście juz w stanie nic ściągnąć.

Jako kolejny krok proponuje wziąć bawełnianą szmatkę i wytrzec cały ślizg delikatnie nawet polerując.

Jeśli posiadamy szczotke nylonową to możemy odsłonić strukturę deski. Jeśli warunki są względnie normalne ( najczesciej spotykane warunki na stoku ) to szczotkujemy deskę tj cyklinujemy. Mocno przyciskając szczotkę ruchami od nose'a do tail'a. Będziemy wydrapywać ze struktury fragmenciki smaru które w postaci małych grudek będą się nam na desce osadzać.

Po wyszczotkowniu proponuje wziąć zwykłą zmiotkę i zebrać ze ślizgu te grudki.

Alternatywa, Jeśli jest ciepło i mamy szczotke nylonową ( albo i lepiej miedzianą ) to mozemy nadać strukturkę w "postaci kratki" (xxxxx) <- coś w ten deseń :P.

Kolejna alternatywa. Jeśli mamy ślizg twardy i szybki, jest naprawde zimno i twardo, to możecie użyć najpierw szczotki nylonowej a potem wypolerować na koniec ślizg korkiem ( tak, taki zwykły wyjęty z buta też wystarczy, Koszt ze 3 zł ) różnica w jezdzie jak dobierzemy twardy smar na niską temperature jest naprawde zawuwazalna.

Jako bajer jest też możliwość zastosowania szczotki z końskiego włosia co to ma niby polerować lepiej i znosic ładunki elektrostatyczne na powierzchni ślizgu...




********Konserwacja deski na dłuższy okres bez jazdy********

Od całego procesu smarowania defakto się nie różni niczym. Na koniec zezonu możemy wykonać niektóre czynności porządniej. Np. lepiej wyczyscic slizg przed smarowaniem. Położyc 2 warstwy podkladu zamiast 1. potem posmarowac 3 razy zmiast 1 a to wszystko po to żeby potem sciągnąć tylko smar cykliną i iść jezdzić na desce w stanie sprzed roku.

Tak naprawde przy konserwacji jak nakapujemy smar mozna go nakapac z dodatkowym nadmiarem żeby było go naprawde "troszku" więcej. Rozsmarowywując smar proponuje okrężnymi ruchami smarować przy krawędzi w taki sposób aby smar także je (krawędzie) zalał - dzięki temu nie dostaje się powietrze do metalu i krawędź nie koroduje. I tyle ;]

Co do przechowywania deski to moje zawsze stoją pionowo w pokrowcu w garażu i jeszcze nic im sie nie stało.




* Wszelkie komentarze i poprawki mile widziane.
* Licze że uda mi się przeprowadzić autorską dokumentację fotograficzno filmową i zmieścić.

Za literówki i błędy ortograficzne oraz stylistyczne nie ponosze odpowiedzialności.
( poprostu mi to nie przeszkadza )
  • cerberus9 i Bandal lubią to